KOCHAJMY SIĘ I ROZMNAŻAJMY

kochajmy sie

Niemka i Turczynka

Niedawno z ust mojej ciotki usłyszałem anegdotę. Ciocia częściowo mieszka w Polsce, częściowo w Niemczech. Opowiedziała o pewnej sytuacji w niemieckim szpitalu.

Otóż na jednej sali miała leżeć starsza Niemka oraz Turczynka w równie zawansowanym wieku. Niemki nikt nie odwiedzał mimo posiadanej rodziny, natomiast do Turczynki nieustannie ustawiała się kolejka bliskich, być może także znajomych i przyjaciół. Niemka była skazana na samotność, Turczynka natomiast otoczona została uwagą, troską i miłością drogich jej sercu osób.

Tymczasem w Biblii …

Przytoczyłem jednostkowy przykład, ale uważam go za typowy. Czy w religii islamu jest coś unikalnego, co przekłada się na troskę o rodzinę? Absolutnie nie! Zajrzyjmy do Biblii i zobaczmy, jaki jest chrześcijański (albo szerzej – judeochrześcijański) standard. Apostoł Paweł pisał do Tymoteusza:

Miej staranie o wdowy ale tylko o te, które są rzeczywiście wdowami. Jeżeli bowiem jakaś wdowa ma dzieci albo wnuki, to niech uczą się one przede wszystkim wypełniać swe zobowiązania religijne względem własnej rodziny i odpłacania się rodzicom wdzięcznością [za ich trudy]. Jest to bowiem zgodne z upodobaniem Bożym. (…) A jeśli ktoś nie troszczy się o swoich najbliższych, zwłaszcza o domowników, to znaczy, że już odpadł od wiary i gorszy jest od tego, który był zawsze poganinem. 1 Tym. 5:3,4,8; BWP.

Przywilejem uczniów Jezusa jest pomagać i służyć sobie nawzajem w rodzinie i – rzecz jasna – nie tylko w rodzinie.

Lewicowy „raj”

Tymczasem Europa, chrześcijańska już za chwilę tylko z nazwy, w dużym stopniu zatraciła silne więzi rodzinne, które są najlepszym zaczynem więzi wspólnoty gminnej, regionalnej i narodowej. Podam dwa przykłady statystyczne z „postępowej” Europy, a dokładnie z lewicowego „raju”, czyli ze Szwecji. Aż 70% wszystkich gospodarstw domowych w Sztokholmie to gospodarstwa jednoosobowe. W tym samym mieście 40% urn z prochami zmarłych nie jest odbierana przez rodzinę. Warto wspomnieć, że kremacji poddawani się niemal wszyscy zmarli w szwedzkiej stolicy.

Co się stało z rodziną w Europie?

Można wskazać na szereg wartości dominujących obecnie w zachodniej kulturze, które przyczyniają się do słabnięcia więzi rodzinnych. Jedni powiedzą, że winne jest stawianie indywidualizmu nad wspólnotowość. Społeczeństwo nie jest już jednym organizmem, ale zbiorem egocentryków. Inni rozłożą akcent trochę inaczej, wskazując, że karierę w kulturze robi tzw. samorealizacja kosztem ofiarności. Zaspakajam przede wszystkim swoje aspiracje i potrzeby, bo mi się należy. Ponoszenie kosztów (na przykład czasu, uwagi, pieniędzy) na rzecz innych nie wchodzi w grę. Rzecz na pewno jest bardziej złożona. W niektórych przypadkach więzi w rodzinne rozluźnia zabieganie o obfite w dobra życie, w niektórych – bieda. Parę miesięcy temu arabska telewizja Al Jazeera wyemitowała reportaż o pewnym mieście z Górnego Śląska, zdegradowanym biedą. Jednym z wątków była masowa emigracja młodych, czego skutkiem jest rosnąca ilość samotnych i pozbawionych opieki starszych ludzi.

3 : 0

Wygląda na to, że kultura islamu w niniejszym tekście strzeliła już postchrześcijańskiej Europie dwa gole, pierwszy siłami rodziny tureckiej, drugi – redakcją Al Jazeera. Zanosi się na trzecią bramkę.

dzieci

Wrócę do starszej Turczynki. Łatwo się domyślić, że jej rodzina jest wielodzietna. W dużej rodzinie, co wydaje się oczywiste, łatwiej o siebie wzajemnie dbać. Czy muzułmanie mają więcej dzieci, bo są bardziej majętni i stać ich na to? Ha, ha! Przeciwnie. Z reguły Europejczyk rezygnuje z wielodzietności nie z powodu biedy, ale na rzecz komfortu życia albo w rezultacie gonitwy za spełnianiem rosnących aspiracji. Nie potrafimy rezygnować z siebie i z wygody. Przypomnę Boże Słowo: A wy rozradzajcie się, i rozmnażajcie się, rozpładzajcie się na ziemi, i mnóżcie się na niej. Rdz. 9:7; BG. Tymczasem w Europie, w tym i w Polsce nie mnożymy się, ale wyludniamy.

Inne powody

Na pewno europejskiej rodzinie nie pomaga słabnąca wierność małżeńska, wysoka ilość rozwodów i redefiniowanie małżeństwa jako wyłącznie związku mężczyzny i kobiety.

Zaryzykuję jeszcze inną tezę. Uważam, że za słabnięcie więzi w rodzinie odpowiada często socjalny charakter europejskich państw. Europejczycy przerzucili szereg odpowiedzialności na państwo, na przykład: zapewnienie edukacji, opieki zdrowotnej czy bezpieczeństwa ekonomicznego na starość. Na razie jakoś to działa (przede wszystkim mam na myśli zachodnie i północne kraje starej Unii). Zwyczajnie w sytych i socjalnych krajach nie potrzebujemy dbać o siebie nawzajem w rodzinie, bo państwo stało się naszym tatą i mamą, kuzynem czy też dorosłym wnukiem – podporą na starość. Na dłuższą metę model socjalny nie wytrzyma. Jak sobie wtedy poradzimy z rozregulowanymi więziami rodzinnymi?

 

Zdjęcia:

www.wyrwanezkontekstu.pl

www.babyonline.pl

1 Comment

  1. janusz

    15 czerwca 2015 at 17:34

    Hmmm…. pytanie prowokuje do napisania oddzielnego postu…

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2018 Janusz Buzek

Theme by Anders NorenUp ↑