GRECJA

Lipcowy dzień

Słoneczny dzień w lipcu. Idę z kolegą głównym deptakiem miasta. Upał jak w Grecji. Wspomniałem Grecję, bo będzie o długach. Co kilkanaście metrów zaczepiają nas osoby roznoszące ulotki. Uprzejmie odmawiamy wzięcia reklam. Ktoś nie zważa na naszą asertywność. Próbuje jeszcze zachęcać słowami „Szybkie pożyczki nawet dla osób z zajęciem komorniczym”.

Pomyślałem o koszmarze ludzi, którzy, aby móc robić codzienne zakupy i spłacać stare długi, zaciągają nowe. Wpadają w rodzaj niewolnictwa. Ich panem staje się kredytodawca, a kajdanami weksel in blanco. Rzecz nie dotyczy tylko osób prywatnych, ale także całych państw.

Polska na chwilówce?

Ostatnio Grecja otrzymała od Unii Europejskiej chwilówkę, aby spłacić ratę kredytu zaciągniętego między innymi w Unii Europejskiej. Obłęd. Polskę także to może spotkać. Obecnie dług państwa polskiego wynosi nieco ponad 1’000 miliardów złotych. Rocznie nasz kraj spłaca ogromne raty kredytów i zaciąga nowe. Pytanie po co?

POLSKA-GRECJA

Zadłużenie państw

Współcześnie państwom brakuje pieniędzy z podatków na wydatki konsumpcyjne i inwestycyjne, w tym np. na budowane dróg, utrzymanie transportu publicznego, finansowanie szkolnictwa, opieki zdrowotnej itd. Rządzący nie mają odwagi ciąć wydatków i nie ma się im co dziwić. Wyborcy niechętnie słyszą o konieczności zamykania szkół albo zmniejszaniu gwarantowanych świadczeń medycznych. Do takiego ślepego zaułka zaszliśmy. Być może oczekujemy od państwa za dużo. Politycy boją się otwarcie powiedzieć, że trzeba przemodelować system. Mam na myśli wycofanie państwa z wielu zadań, jednocześnie zmniejszając podatki, zostawiając ludziom więcej w portfelach i w znacznej mierze oddając obywatelom finansową odpowiedzialność na przykład za swoją edukację wyższą i zdrowie. Poza tym musielibyśmy sobie samemu powiedzieć: „Zacznijmy żyć skromniej i nie ulegajmy złudzeniu, że wysoka w porównaniu z naszymi dziadami i pradziadami konsumpcja jest możliwa raz na zawsze i będzie rosnąć”.

Co klasa polityczna często robi? Podtrzymuje złudzenia. Może oczekujemy tego od niej? W konsekwencji państwo pożycza pieniądze od ludzi i instytucji finansowych, polskich i zagranicznych. Za pożyczone środki kupuje na przykład usługi transportu publicznego, medyczne, edukacyjne itd. W dłuższym okresie nie jest rzeczą dobrą, jeśli spora część wydatków realizowana jest przez instytucje państwa. Zdecydowana większość transakcji w gospodarce narodowej powinna być dokonywana w układzie producent – konsument, a nie producent – państwo – konsument. Każda ingerencja państwa zakłóca równowagę rynkową.

Kryzys

Co dalej?

Dług narasta, czyli żyjemy na koszt przyszłych pokoleń. Bańka może kiedyś pęknąć. Kto wtedy straci? My wszyscy albo nasze dzieci i wnuki jako obywatele zadłużonego państwa. Nastąpi chaos w gospodarce taki, jak dzisiaj w Grecji. Podobnie jak Grecy na gwałt będziemy sprzedawać narodowy majątek. Może infrastrukturę kolejową i energetyczną? Może kopalnie i porty? A może dzięki greckiej lekcji wyrwiemy się wcześniej z obłędu zadłużenia?

 

Zdjęcia:

natemat.pl

http://opo.gda.pl/mecz-polska-grecja-16-czerwca-na-pge-arenie/

wprost.pl