matrix07

Usłyszałem kiedyś zabawne zdanie, że kupujemy szereg niepotrzebnych nam rzeczy, na które nas nie stać po to, aby zaimponować ludziom, których nie lubimy.

Oznaczałoby to, że nieraz ty i ja nabywając nowe ubrania, kosmetyki, meble i wyposażenie kuchni albo jadąc na wakacje, robimy to bez racjonalnego powodu i zachowujemy się groteskowo. Nie kierujemy się rozsądkiem, ale chęcią poprawienia samopoczucia i zrobienia wrażenia na innych.

Satyrycy od tysiącleci kpią z twoich i moich ludzkich śmiesznostek. Opisywana sprawa na sztukę komediową nadaje się znakomicie, ale może też stanowić pretekst do nakręcenia fatalistycznego filmu typu „Matrix”. Przypomnę, że „Martix” opowiada o ludziach, którzy zredukowani są do roli baterii, dostarczających prąd robotom.

W hipotetycznym filmie, o którym myślę w tej chwili, człowiek zredukowany jest do roli konsumenta. Reklamy obecne na każdym kroku nakłaniają do natychmiastowego zaspokojenia pragnień. Bazują na najprostszych emocjach, czyli przyjemności i strachu. Producenci nieustannie wypuszczają na rynek coraz nowsze modele samochodów, telefonów komórkowych, tosterów, aby ludzi nie opuściło poczucie, że obecnie żyją na zbyt niskim poziomie i muszą poprawić standard życia. Bankowcy oferują kredyty na kupno elektronicznych gadżetów, remont mieszkania, atrakcyjne wakacje itd. Sztucznie drukują pieniądze i wręczają je nam pod zastaw naszej przyszłej pracy i zarobków. Pieniądze krążące na rynku swoją wartość czerpią z zadłużenia ludzi, a nie ich bogactwa wypracowanego w przeszłości. Gospodarka jest więc uzależniona od długu. Musimy więcej i więcej pracować, aby spłacać kredyty. Zaciągamy jednak kolejne, bo system gospodarczy bez wciąż rosnącego zadłużenia ludzi zawaliłby się i skończył powszechnym krachem. W filmie „Matrix” ludzie byli niewolnikami maszyn. W filmie, o którym mówię stajemy się niewolnikami naszych pragnień oraz banków.

Zaraz …, zaraz … Czy nadal opowiadam o hipotetycznym filmie? A może opisuję już naszą rzeczywistość?

Zdjęcie: webpages.charter.net