Janusz Buzek zdjecie profilowe fb

Pamiętam takie zdarzenie na drodze. Jechałem z Bielska-Białej do Krakowa. Zrezygnowałem z dróg krajowych i autostrady. Wybrałem trasę przez wioski. W pewnym momencie dogoniłem traktor ciągnący wóz z sianem. Na wozie siedział mężczyzna. Wlokłem się, ale nie mogłem wyprzedzać, bo jechałem lekko pod górę i po łuku. W pewnym momencie mężczyzna na wozie odwrócił głowę w moją stronę. Z pogodnym wyrazem twarzy dał mi znać gestem ręki, że mogę wyprzedzać. Wyprzedziłem i w sensownym tempie jechałem dalej.

Przychodzą mi dwa skojarzenia, kiedy wspominam to zdarzenie. Po pierwsze życzliwość, po drugie pragmatyzm. Człowiek siedzący na wozie z jednej strony serdecznie mi pomógł, a z drugiej w praktyczny sposób upłynnił ruch na drodze.

Warto się zastanowić czy przejawiamy w codziennych sprawach instynkt umilania i czynienia rzeczywistości bardziej znośną. Nie mówię o naszym mieszkaniu, ogrodzie czy życiu rodzinnym. Chodzi mi o otoczenie publiczne i takie sprawy jak informowanie właściwych instytucji o konieczności załatania dziur w drodze albo wycięcia krzewów zasłaniających widok kierowcom, zaangażowanie się w naprawę zepsutych drzwi w bloku albo zmianę rozkładu jazdy autobusów. Przykłady można mnożyć, nie pomijając także takich gestów życzliwości jak zorganizowanie sąsiedzkiej pomocy dla starszej pani w sprzątaniu i robieniu zakupów. Wszystkie wynikają z aktywnego i pozytywnego zainteresowania życiem wspólnoty. Są to sprawy zwykłe, powszechne i pospolite, ale bardzo ważne.

07.07.2009 OKRZEJA , WOZ Z SIANEM NA DRODZE FOT. IWONA BURDZANOWSKA / AGENCJA GAZETA

Tak oto doszedłem do słowa „pospolity” i blisko jestem już innego … Domyślacie się jakiego? … Myślę o Rzeczpospolitej.

Czy mamy przekonanie, że Rzeczpospolita zgodnie z nazwą jest rzeczą powszechną i naszą, za którą bierzemy odpowiedzialność? Nie jest rzeczą zewnętrzną, obcą, bo Rzeczpospolita to my, czyli wspólnota obywateli. Czy mamy przekonanie, że jako wolni ludzie jesteśmy też narodem politycznym i do czegoś nas to zobowiązuje?

Może zaskoczyło Cię wyrażenie, że jesteśmy narodem politycznym. Wyjaśniam. Słowo polityka pochodzi z greki i oznacza sztukę zarządzania miastem. Można ją też określić jako roztropną pracę na rzecz wspólnego dobra. Zgodnie z tą drugą definicją za każdym razem, kiedy nawet w najdrobniejszych sprawach poprawiasz rzeczywistość społeczną i publiczną stajesz się przykładem przyzwoitego polityka. A mówią niektórzy, że takich nie ma, jednak nie znają człowieka z podkrakowskiej wioski, który jechał na wozie z sianem.

————

W uzupełnieniu: Kilka dni temu podobna sytuacja miała miejsce, kiedy z żoną jechaliśmy z Istebnej do Jaworzynki. Kierujący traktorem gestem ręki ułatwił nam wyprzedzanie. Na naszym terenie też mamy dobrych polityków :-).

Zdjęcie: lublin.wyborcza.pl