Pomieszam dwa porządki: kalendarz liturgiczny i kalendarz wyborczy. Dzisiejsza niedziela nie jest zwykła. Świętujemy pamiątkę zesłania Ducha Świętego i już drugą dobę panuje cisza … Ucichł jazgot kampanii wyborczej. Podwójna i hojna premia: jednocześnie zamknięto centra handlowe oraz tuby propagandowe. Nadto pada deszcz, jest zimno i świat zastygł. Błogi nastrój wzmacnia myśl o wajeśnicy, która jutro, w drugim dniu Zielonych Świąt,  tradycyjnie będzie podawana w wielu kościołach po nabożeństwie.

Można pławić się w ciszy i bezruchu, a także pomyśleć o charakterze Ducha Świętego, Jego działaniu, darach i owocach. Skupię się na tych ostatnich i przypomnę znany fragment listu do Galacjan. Apostoł Paweł pisze: „Owocem zaś ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość (…)” Gal. 5:22-23. Aż pieką uszy, gdy skonfrontuję na przykład miłe Bogu uprzejmość, łagodność, wstrzemięźliwość i miłość ze stanem moich myśli, emocji oraz zachowaniem w ostatnich dniach kampanii. Jakie owoce wydam za kilka godzin po ogłoszeniu przybliżonych wyników wyborów prezydenckich szczególnie, jeśli mój kandydat polegnie? Będę myślami i słowami błogosławił czy przeklinał?

Hmm … Ucieknę jeszcze na chwilę do myśli o jutrzejszej wajeśnicy. Nie! Bardziej potrzebuję prosić o napomnienia i moc  Ducha Świętego w uczeniu się dojrzałych postaw i zachowań.